piątek, 3 marca 2017

U ANI I MARKA - GALERIA FABRYKA WSTĄŻKI - IMIELIN






Wizyty u Ani i Marka w Galerii Fabryka Wstążki, która jest ich domem i świątynią sztuki, zawsze inspirują . Świat unoszących się wokół idei styka się z materią codzienności, pozornego chaosu, dającego początek nowemu. Z milionów możliwości powstaje paleta barw odpowiednia do chwili, nastroju, wrażliwości, a z niej obraz - taki niepokój uwięziony w ramy - dzikie zwierzę w klatce, które za chwilę będzie podziwiane z bezpiecznej odległości; wejście do środka mogłoby oznaczać tylko jedno… 
Tutaj zapach terpentyny, mieszający się z kwitnącymi barwami i dźwiękami kolorów, uświadamia mi jedno: że nie istnieją drogi i linie równoległe, że geometria równoległości, to zwykła fatamorgana spragnionego wody i ożywczego powietrza pielgrzyma-turysty. Wszystko czego dotykamy, co widzimy, co tworzymy, jest wycinkiem łuku, koła, kuli; i że Wszystko spotka się kiedyś w jednym punkcie tego Koła Fortuny.
                                                                                                                     02.03.2017r























                                                                                                        

sobota, 16 stycznia 2016

W STRONĘ CZŁOWIEKA

O portrecie fotograficznym

W różnorodności ścieżek sztuki fotograficznej portret traktuję jako najtrudniejszą. Nie mam tu na myśli trudności związanych z techniką czy estetyką powoływanego do istnienia obrazu – nie w tym rzecz. Portret dla mnie to przede wszystkim szczerość dialogu - odrzucenie na tę krótką chwilę masek, zostawienie ich na boku, zbliżenie intymne pozwalające zajrzeć we wnętrze człowieka, ale bez aktu agresji . Takie przyzwolenie otrzymałem jako dar od swojego taty. Myślę, że w dotychczas wykonanych przeze mnie portretach najbliżej prawdy o człowieku byłem fotografując właśnie Jego. Tata godził się na to i nie grał kogoś innego, wiedząc, że nie przekroczę żadnej granicy, która mogłaby naruszyć jego godność lub go poniżyć . Pragnę nawiązywać takie relacje z innymi osobami, które fotografuję; nie zawsze się to jednak udaje, ale staram się do tego dążyć. 
Marek Wesołowski

PORTRET PERMANENTNY według Marka Wesołowskiego 


To nie jest pojedynczy artefakt; to proces, nieustanna sesja zdjęciowa ukazująca Obiekt w sieci czasu, emocji i relacji z innymi ludźmi, naturą żywą i martwą. Niewiele ma wspólnego z makijażem permanentnym zwłaszcza, że z założenia Obiekt pokazany jest bez makijażu, liftingu i sztuczek rodem z photoshopa. Jest to raczej proces bliski edukacji permanentnej, która każe bez końca szukać, odkrywać i pobudzać ciekawość. Kim jesteś Ty, na którego patrzę, poluję, próbuję złapać w siatkę pikseli? Pokaż mi swoją twarz sprzed dnia narodzin, domaga się jeden z koanów Zen. 

I tego chce Marek Wesołowski - Fotograf, który hipnotyzuje Obiekt zza aparatu: „Pomyśl o dniu, w którym byłaś szczęśliwa. Przypomnij sobie ulubiony wiersz. Poczuj bryzę na twarzy, gdy siedzisz na piasku i układasz siebie z kamyków i muszelek.” „Ty” zapada w sen i po chwili jest już w niej, w fotografii, a kiedy się budzi tęskni za następną. Bo jest to też rodzaj uzależnienia, który wymaga ostrożności i wiedzy. 

To więź, która może potrwać długo i nie będzie uwierać, domagać się wyłączności ani przysiąg na wieki. Każda chwila może być okazją, by utrwalić cień uśmiechu, rozpaczy, gniewu, wyraz oczu, który przyszłemu odbiorcy nie pozwoli szybko odejść i zapomnieć. Każe mu stać przed zdjęciem i podejmować próby przejścia przez bramy czasu i oczu, wyjść ze swojej strefy intymnej i wejść w cudzą, zamienić się miejscami jak bohaterowie z opowiadań Julio Cortazara, byle dowiedzieć się prawdy, byle nie tkwić „w tym śnie nieskończenie kłamliwym”(W nocy twarzą ku niebu, JC). 

Portret permanentny to seria wizerunków, film w zwolnionym tempie, gdzie Obiekt zastyga jak w dzieciństwie podczas zabawy w posągi. Odbiorca goni, podąża za okiem Marka -Fotografa, ale Obiekt jest już dawno w innym miejscu i czasie, możliwe, że nie żyje, a jeśli nawet gdzieś teraz robi zakupy lub płacze po kimś, to nie jest już on. Fotograf uśmiercił go w chwili, gdy nacisnął spust migawki; na zdjęciu pozostał zarys sylwetki jak na miejscu zbrodni. 

Szczególna natura związku pomiędzy Obiektem a Fotografem sprawia, że wkraczanie w intymną przestrzeń nie zagraża osobie fizycznej, nie ujmuje jej godności, ale odsłania nędzę i wielkość ludzkiej egzystencji, jej ulotność i nietrwałe piękno. Przez to staje się przekazem uniwersalnym czyli takim, który przetrwa wieki i będzie niepokoił zgodnie z intencją Fotografa. Zaś Obiekt, konkretne, pojedyncze „Ty” stanie się medium, listem w butelce, kapsułą czasu z wiadomością dla potomnych: „Bowiem świat TY nie pomoże ci przetrwać, natomiast pomoże ci przeczuć wieczność.” (Martin Buber) 
Ewa Parma

W Polsce co siódmy obywatel jest osobą niepełnosprawną . Osoby niepełnosprawne mieszkają i żyją wokół nas. Każdego dnia spotykamy na swojej drodze ludzi z określonymi trudnościami, którzy w niektórych sferach życia są niesprawni. Wielu z nas obawia się spotkania osobą niepełnosprawną, gdyż chce uniknąć niestosowności w zachowaniu i bezpośrednim kontakcie. Wielu z nas myśli o niepełnosprawnych w perspektywie zamkniętych ośrodków oraz specjalnych zakładów, w których wymagają nieustannej pomocy. Na szczęście nie jest to prawdą. Moje fotografie przedstawiają środowisko osób niepełnosprawnych żyjących na Śląsku: ich codzienne życie, pracę, wychowanie dzieci, udział w zawodach sportowych czy podczas wyborów. To zdjęcia ukazujące ludzi, którzy pomimo wielu trudności dają sobie radę w życiu.
Krzysztof Gołuch


Wernisaż wystawy "W stronę człowieka" miał miejsce 15 stycznia 2016 w Sosnowieckim Centrum Sztuki - Zamek Sielecki Galeria EXTRAVAGANCE. Kurator wystawy: Małgorzata Malinowska-Klimek.
Reportaż z wernisażu wykonała Marzena Wesołowska.