sobota, 16 stycznia 2016

W STRONĘ CZŁOWIEKA

O portrecie fotograficznym

W różnorodności ścieżek sztuki fotograficznej portret traktuję jako najtrudniejszą. Nie mam tu na myśli trudności związanych z techniką czy estetyką powoływanego do istnienia obrazu – nie w tym rzecz. Portret dla mnie to przede wszystkim szczerość dialogu - odrzucenie na tę krótką chwilę masek, zostawienie ich na boku, zbliżenie intymne pozwalające zajrzeć we wnętrze człowieka, ale bez aktu agresji . Takie przyzwolenie otrzymałem jako dar od swojego taty. Myślę, że w dotychczas wykonanych przeze mnie portretach najbliżej prawdy o człowieku byłem fotografując właśnie Jego. Tata godził się na to i nie grał kogoś innego, wiedząc, że nie przekroczę żadnej granicy, która mogłaby naruszyć jego godność lub go poniżyć . Pragnę nawiązywać takie relacje z innymi osobami, które fotografuję; nie zawsze się to jednak udaje, ale staram się do tego dążyć. 
Marek Wesołowski

PORTRET PERMANENTNY według Marka Wesołowskiego 


To nie jest pojedynczy artefakt; to proces, nieustanna sesja zdjęciowa ukazująca Obiekt w sieci czasu, emocji i relacji z innymi ludźmi, naturą żywą i martwą. Niewiele ma wspólnego z makijażem permanentnym zwłaszcza, że z założenia Obiekt pokazany jest bez makijażu, liftingu i sztuczek rodem z photoshopa. Jest to raczej proces bliski edukacji permanentnej, która każe bez końca szukać, odkrywać i pobudzać ciekawość. Kim jesteś Ty, na którego patrzę, poluję, próbuję złapać w siatkę pikseli? Pokaż mi swoją twarz sprzed dnia narodzin, domaga się jeden z koanów Zen. 

I tego chce Marek Wesołowski - Fotograf, który hipnotyzuje Obiekt zza aparatu: „Pomyśl o dniu, w którym byłaś szczęśliwa. Przypomnij sobie ulubiony wiersz. Poczuj bryzę na twarzy, gdy siedzisz na piasku i układasz siebie z kamyków i muszelek.” „Ty” zapada w sen i po chwili jest już w niej, w fotografii, a kiedy się budzi tęskni za następną. Bo jest to też rodzaj uzależnienia, który wymaga ostrożności i wiedzy. 

To więź, która może potrwać długo i nie będzie uwierać, domagać się wyłączności ani przysiąg na wieki. Każda chwila może być okazją, by utrwalić cień uśmiechu, rozpaczy, gniewu, wyraz oczu, który przyszłemu odbiorcy nie pozwoli szybko odejść i zapomnieć. Każe mu stać przed zdjęciem i podejmować próby przejścia przez bramy czasu i oczu, wyjść ze swojej strefy intymnej i wejść w cudzą, zamienić się miejscami jak bohaterowie z opowiadań Julio Cortazara, byle dowiedzieć się prawdy, byle nie tkwić „w tym śnie nieskończenie kłamliwym”(W nocy twarzą ku niebu, JC). 

Portret permanentny to seria wizerunków, film w zwolnionym tempie, gdzie Obiekt zastyga jak w dzieciństwie podczas zabawy w posągi. Odbiorca goni, podąża za okiem Marka -Fotografa, ale Obiekt jest już dawno w innym miejscu i czasie, możliwe, że nie żyje, a jeśli nawet gdzieś teraz robi zakupy lub płacze po kimś, to nie jest już on. Fotograf uśmiercił go w chwili, gdy nacisnął spust migawki; na zdjęciu pozostał zarys sylwetki jak na miejscu zbrodni. 

Szczególna natura związku pomiędzy Obiektem a Fotografem sprawia, że wkraczanie w intymną przestrzeń nie zagraża osobie fizycznej, nie ujmuje jej godności, ale odsłania nędzę i wielkość ludzkiej egzystencji, jej ulotność i nietrwałe piękno. Przez to staje się przekazem uniwersalnym czyli takim, który przetrwa wieki i będzie niepokoił zgodnie z intencją Fotografa. Zaś Obiekt, konkretne, pojedyncze „Ty” stanie się medium, listem w butelce, kapsułą czasu z wiadomością dla potomnych: „Bowiem świat TY nie pomoże ci przetrwać, natomiast pomoże ci przeczuć wieczność.” (Martin Buber) 
Ewa Parma

W Polsce co siódmy obywatel jest osobą niepełnosprawną . Osoby niepełnosprawne mieszkają i żyją wokół nas. Każdego dnia spotykamy na swojej drodze ludzi z określonymi trudnościami, którzy w niektórych sferach życia są niesprawni. Wielu z nas obawia się spotkania osobą niepełnosprawną, gdyż chce uniknąć niestosowności w zachowaniu i bezpośrednim kontakcie. Wielu z nas myśli o niepełnosprawnych w perspektywie zamkniętych ośrodków oraz specjalnych zakładów, w których wymagają nieustannej pomocy. Na szczęście nie jest to prawdą. Moje fotografie przedstawiają środowisko osób niepełnosprawnych żyjących na Śląsku: ich codzienne życie, pracę, wychowanie dzieci, udział w zawodach sportowych czy podczas wyborów. To zdjęcia ukazujące ludzi, którzy pomimo wielu trudności dają sobie radę w życiu.
Krzysztof Gołuch


Wernisaż wystawy "W stronę człowieka" miał miejsce 15 stycznia 2016 w Sosnowieckim Centrum Sztuki - Zamek Sielecki Galeria EXTRAVAGANCE. Kurator wystawy: Małgorzata Malinowska-Klimek.
Reportaż z wernisażu wykonała Marzena Wesołowska.
















































niedziela, 15 listopada 2015

SZTUKA TO KOBIETA - ANNA MARIA RUSINEK - MALARSTWO



Niezapomniany szyfr. O sztuce Anny Marii Rusinek 

Każda twórczość to szyfr. Zawiera kod dostępu do przeżyć i tajnych myśli artysty. Czasem on sam nie zna dobrze mechanizmu, który każe mu tworzyć takie a nie inne dzieła, ale robi to nieustannie, „pod nieznośnym przymusem i tylko z nadzieją,/ że dobre, nie złe duchy mają w nas instrument”, jak ujął to Czesław Miłosz w wierszu „Ars poetica”.
Anna Maria Rusinek jest autorką szyfru, który jest rozpoznawalny zarówno poprzez bogactwo rekwizytów, solidny warsztat i wiedzę, jak i charakterystyczny układ postaci wkomponowanych w niebanalne pejzaże; wreszcie nieprzypadkowy dobór barw, który prowadzi odbiorcę bez słów w rejony nieuświadomionych emocji. Jej obrazy zaskakują pomysłami kompozycyjnymi, czasem świadomym łamaniem zasad wpojonych w akademickich pracowniach (bo dlaczego nie komponować centralnie?), lecz przy całym przepychu tła, faktur i tkanin, w które przyobleka postacie, zawierają te dzieła klucz matematyczny (wszak wszechświat jest matematyką), który wprowadza w nie ład i harmonię. A także nić melancholii towarzyszącą stale jej opowieściom na dużych płótnach. 
Są to bowiem opowieści o przemijaniu, tęsknocie, nietrwałości kwiatów i uczuć. Magnolie i irysy, jaskółki i ważki, rajskie jabłka i lilie, a wśród nich Ewa i Adam (w tej właśnie istotnej kolejności), dwie kobiety o tych samych twarzach bądź kobieta grająca na instrumencie, patrząca w morze, odlatująca w niebo. Dwoistość kobiecej natury to temat wiodący w sztuce Anny Marii Rusinek, oprawiany w coraz to nowe konteksty, zaskakujące skojarzenia i niezwykłe tło. 
Czego można się dowiedzieć z tych płócien? Że wyobraźnia artystki jest bez dna, że kobiecość jest atutem, a dobra sztuka łączy w sobie walory przynależne różnym dziedzinom: patrzymy na obraz i czytamy go jak wiersz, słyszymy jego melodię, odczuwamy harmonię dzięki porządkowi, jaki panuje na płaszczyźnie wprowadzającej nas głęboko w inny wymiar. Najlepiej widać to na przykładzie portretów: podobieństwo do realnych osób zostaje uchwycone w sposób bezdyskusyjny, lecz wyobraźnia wsparta pewną ręką artystki dodaje postaciom głębi, tajemnicy, oprawy metafizycznej na poziomie niemożliwym do ujrzenia i zarejestrowania okiem lub obiektywem aparatu. To potrafi zrobić tylko właścicielka prawdziwego talentu uzupełnionego wiedzą, warsztatem i tą dawką szaleństwa, która pomaga łamać reguły zgodnie z zasadą Zen: „Zabij mistrza!”. 
Anna Maria Rusinek robi to, ilekroć staje przed sztalugami. Vermeer, Klimt czy Rossetti – zabija ich za każdym razem, by móc tworzyć. Przecież to jej płótno, jej historia i jej szyfr. Sztuka nie jest dla tchórzy: trzeba umieć się odsłonić i to w sposób, który nie zamieni się w pospolity peep-show. Sztuka wymaga odwagi i umiejętności szyfrowania w sposób, który zostawi na zawsze ślad w kosmosie. „Jest jak skarb, jak władza, jak rozpacz” – mówi Anna Maria Rusinek, autorka niezapomnianego szyfru jakim jest jej sztuka.
Ewa Parma


Wernisaż wystawy Anny Marii Rusinek "Sztuka to kobieta" miał miejsce 13 listopada 2015 r.  w Centrum Kultury Ślaskiej w Nakle Śląskim. Otwarciu wystawy towarzyszyła poezja Ewy Parmy  oraz występ duetu Leokadia Duży solistka Opery Śląskiej w Bytomiu i Mirella Malorny z Akademii Muzycznej w Katowicach - fortepian. Wystawę można oglądać do 10 stycznia 2016 r.












Infantka Pola 

Taka dziewczynka 
o krnąbrnym spojrzeniu 
zajdzie ci kiedyś za skórę 
I choćbyś bardzo 
chciał ją zdrapać 
za ucho wytargać 
za włosy złapać 
nic z tego 
Ani żyletką 
ani kozikiem 
ani prośbą 
ani krzykiem 
nie pozbędziesz się jej 
Ona i tak 
zrobi co zechce 
zostanie na wieki 
w nos cię połechce 
sukienkę rozepnie 
w diabły ucieknie 
lepiej już zacznij się bać 
A teraz przytul i spać 
Ewa Parma 17.10.2014.
















Eva 

Maluj mnie maluj 
trzecim okiem piętą 
od rana do rana 
w oparach terpentyny 
mocniejszych niż feromony 
i zapach żywicy oud 
Zamknij oczy 
i maluj ustami 
jakbyś bez rąk była 
nakładaj farbę 
na rzęsy na włosy 
i maluj nimi moje 
bez cienia wątpliwości 
żadnego sfumato 
ani chiaroscuro 
niech płótno świeci w nocy 
jak złoty klej kintsugi 
w szczelinie między światami 

Patrz na mnie przez palce 
i przez ogień który 
będzie trzymał innych 
daleko od ram 

Niech długo nie ma gwoździa 
na którym mnie powieszą 
niech spadam z niego co noc 
w przepaść lub w objęcia 
niech strażnik klnąc co rano 
podnosi mnie z podłogi 
i przybija do ściany 
a ja ani drgnę 
tylko patrzę na ciebie 
przez wieczność 
właśnie teraz 
gdy mnie malujesz 
właśnie teraz 
gdy wypalasz mną znak 
na pięcie pana boga 
aż unosi się swąd jego skóry 
mocniejszy niż feromony 
i zapach żywicy oud 

Ewa Parma 10.01.2015.




Autoportret z żurawiem

And therefore I have sailed to the sea and come
To the holy city of Byzantium.
(W.B.Yeats)
Bizantyjski przepych w mojej głowie:
spirale pragnień, pnącza westchnień,
tajne schody pozornie donikąd,
konchy sklepień, co kryją
perłę inną niż wszystkie 
Kot ze skarbca Tutenchamona
wbija wzrok w obcych
gotów wydrapać im oczy
jeśli tylko wyciągną rękę 
To nie jest kraj dla ascetów
ani tych co się boją
krągłości ramion
płomienia włosów
i żurawi na mojej szyi
Do tych co wciąż wiodą 
dysputy o dychotomii
uśmiecham się jak chińscy mędrcy
zastygli w lapis lazuli 
I niech lecą żurawie
aż do końca ziemskiego czasu

Ewa Parma 21.09.2012.